Archive for the ‘życie’ Category

do jury trzeba czasem zmienić fryzurę i więcej. także, o outsourcingu wewnątrz-europejskim

Wednesday, September 8th, 2010

Tamta zabawa z jury skończyła się tak, że A. został wielokrotnie zawetowany i nic z tego nie wyszło.

Przy dobieraniu jurorów do składu zarówno prokurator, jak i obrońca mają prawo zawetować daną osobę i nie muszą się z tego tłumaczyć. Dlatego losuje się na zapas zawsze więcej osób, niż trzeba.

Obronie zależy na wyeliminowaniu z jury osobników, którzy by chcieli uciąć nogi za wejście na trawnik tam, gdzie nie wolno deptać i w ogóle pozabijać lub wygnać wszystkich, którzy nie są schludnie ubranymi wzorowymi obywatelami. Prokurator chce z kolei wyeliminować tych, którzy współczują przestępcom nieszczęśliwego dzieciństwa i chcieliby ich przytulić. W praktyce niepożądane są nie tylko tak skrajne postawy, ale jakikolwiek odchył światopoglądowy w którąś ze stron. Oczywiście ludzi stuprocentowo neutralnych nie ma, a obrońca i prokurator mają niewiele danych, na podstawie których mogą ocenić: nazwisko, wiek, adres, zawód, wygląd, ale próbują, jak mogą. Poza tym oskarżony ma być sądzony przez jury złożone z “równych sobie”, więc sąd stara się, żeby jury nie było w większości złożone z ludzi z innego pokolenia, innej kultury czy innej klasy społecznej niż oskarżony.

Nasza znajoma z wolontariatu od uchodźców, S., prawniczka, od razu zgadła, kto za każdym razem wetował A. (tak, była to ta sama strona procesu, choć za każdym razem różne osoby) i wyjaśniła mu, jak jego wygląd zdradza posiadanie przez niego poglądów (czego sobie zupełnie nie uświadamialiśmy). Udzieliła nam porad na temat kamuflażu, które wykorzystamy, jeśli któreś z nas zostanie wylosowane do jury w przyszłości, choć to nie zawsze pomaga. Jej własna siostra, opowiedziała S., każdego kolejnego dnia dobierania jurorów wypróbowywała zupełnie inny image w nadziei, że którymś z nich zmyli prawników, ale okazali się cwani i też wetowali ją cały czas.

Ciekawostka: S. pochodzi z rodziny żydowskiej, która uciekła z Niemiec do Nowej Zelandii przed wojną. Teraz ktoś z tej rodziny pozywa państwo niemieckie za to, że… odmówili mu obywatelstwa niemieckiego, o które się ubiegał. Nie wiedzą, w co się wpakowali, powiedziała S. Ta osoba wykłada prawo na jednym z czołowych uniwersytetów świata.

Obiektem pożądania jest oczywiście obywatelstwo europejskie, nie niemieckie - tak, jak dzieci moich byłych szefów, pochodzących z Zimbabwe, ubiegały się o obywatelstwo polskie na podstawie posiadania w rodzinie jednej polskiej babci, ale w razie dostania go nie zamierzały Polski nawet na krótko odwiedzić. Kiedyś trzeba chyba będzie ujednolicić przyznawanie obywatelstwa UE, bo wykonywanie przez różne kraje roboty papierkowej związanej z ludźmi tak naprawdę pragnącymi pojechać do Wielkiej Brytanii nie jest sprawiedliwe i ktoś się kiedyś zbuntuje. 

o użytku z piśmienności i pokusach bibliotecznych

Sunday, August 22nd, 2010

pierogi i komunizm, czyli kultura polska dla Kiwich

Sunday, July 25th, 2010

jak doprowadzić widownię do wyobrażenia sobie martwego słonia bez jakiegokolwiek wspominania o nim

Friday, July 9th, 2010

porada ubraniowa Metservice’u

Saturday, July 3rd, 2010

czujniki dymu nie lubią ceremonii kawowych

Saturday, June 19th, 2010

zima, najtańsze zakwaterowanie w NZ i wypukła strona widelca

Thursday, June 3rd, 2010

moja nowa “praca” :)

Wednesday, June 2nd, 2010

dobrze zaczynać od gorszych rzeczy (?)

Wednesday, May 26th, 2010

wymiana części samochodowych jako forma rozrywki

Tuesday, May 25th, 2010