possumy to zło
Wednesday, February 27th, 2008Odpowiedzi na komentarze:
Nie pomyliłam się co do nazwy miejscowości, tu jest artykuł z Wikipedii i są w nim namiary na odpowiedni rozdział u Kapuścińskiego: http://en.wikipedia.org/wiki/Onitsha
Tak, Nowa Zelandia pozwala na podwójne obywatelstwo - w każdym razie na polskie i nowozelandzkie, nie wiem na 100%, czy nie ma jakichś wyjątków dotyczących niektórych obywatelstw.
Dzisiaj zaliczyłam rozmowę na temat martwych possumów na szosach, którą dopisuję do listy rzeczy, o których grupa miejscowych potrafi rozmawiać długo i dogłębnie. Rozważana była ilość martwych possumów, jej zmiany w czasie, miejsce szczególnego zagęszczenia trupów oraz wypływające z tego wnioski.
Possumy są największym zagrożeniem ekologicznym w Nowej Zelandii. Ktoś je przywiózł z Australii, żeby hodować na futro, uciekły, rozmnożyły się do szacowanych 60 milionów i niszczą miejscową przyrodę, którą się żywią i w której nie ma niczego, co by się nimi żywiło. Po za tym dają się przejeżdżać samochodom i są miejsca, gdzie jest kilka possumich trupów na kilometr. Futro z possuma jest tu poprawne politycznie i ekolog może je śmiało nosić. Mówię o prawdziwym ekologu, który walczy o zachowanie przyrody w stanie naturalnym i równowagę w niej, a nie bezmyślnie broni wszystkiego, co żyje.
Przyroda Nowej Zelandii jest dość krucha, bo wyewoluowała w warunkach braku drapieżników. Kiwi to ptak-nielot. Skacze po ziemi. Skacze, bo się czuje bezpiecznie; skrzydła i podrywanie się do lotu służą między innymi sprawnej ucieczce, a kiwi nie potrzebowało uciekać, więc skrzydła były zbędne. Do czasu, aż ktoś przywiózł tu kota, czego ewolucja nie była stanie przewidzieć.
PS. Zostałam słusznie poprawiona, ze po polsku to oposy. Tłumaczenie, które ja znalazłam, brzmiało “pałankowate” i to słowo mnie przestraszyło na tyle, że nie odważyłam się użyć.