kot i okrągłość Ziemi
Sunday, March 30th, 2008Komitet Obrony Kota informuję, że kot odkrył nasz ogród i to, że jest z niego drugie wejście do domu, co nas zdycyplinowało do zamykania drzwi wychodzących na ogród. Kota karmimy codziennie i siedzi u nas w ogrodzie. Zaczynam z niepokojem rozmyślać nad odcieniami słowa “nasz” w odniesieniu do kota.
Sąsiadka wyjaśniła mi, jak się daje kosza kotu. Oblewa się go wiadrem wody i wtedy rozumie, że go nie chcesz i sobie idzie precz. Niestety nie jestem w stanie tego zrobić, a kot uczy się polskiego. Czy wiecie, że koty anglojęzyczne nie rozumieją “Kici, kici”? Po angielsku to jest “Puss, puss”.
Kot już rozumie “spierdalaj”.
Poza tym wszystko po staremu. Zmiana czasu na zimowy została przesunięta o trzy tygodnie, więc nadal wstajemy godzinę wcześniej. W Nowej Zelandii różnica między dniem a nocą jest krótsza, latem nie ma długich wieczorów, gdy jest w miarę jasno do dziesiątej. Bliżej równika. Słońce - co zauważyła mama w czasie pobytu tutaj - wznosi się na sam szczyt nieba i można leżeć na plecach i mieć słońce świecące prosto w twarz, podczas gdy w Polsce zawsze świeciło pod kątem.
Rozumiem, że okrągłość ziemi była kiedyś dla ludzi ideą bulwersującą. Gdy się siedzi w jednym miejscu, łatwo się akceptuje ją jako fakt naukowy, ale tylko dlatego, że został uznany oficjalnie. Jest to sprzeczne z intuicją. A nawet, czy raczej zwłaszcza, gdy się tego doświadczy, człowiek myśli “o rany, to jest tak naprawdę?” W perspektywie, której mnie uczono, w perspektywie standardowego globusa, jestem “down under”, “na dole pod spodem”. Oglądanie kosmosu, czytaj gwiazd, z innej strony codziennie daje mi do myślenia, jak bardzo wszystko zależy od punktu obserwacyjnego i zastanawiam się, czy tylko ja tak mam. Jeszcze kilka lat i może nawet zrozumiem teorię względności.