Archive for July, 2008

o trudnym rynku

Friday, July 25th, 2008

Nasz admin zakłada firmę. Chce rozprowadzać w NZ któryś produkt Cisco, bo w USA i innych krajach Cisco ma w tej niszy większość rynku, a w Nowej Zelandii kilka procent. Niepowodzenie Cisco w NZ to nie jest odosobniony przypadek, a stoi za tym przywiązanie Kiwi do swoich “lokalnych, sprawdzonych, starych dostawców”.

W Nowej Zelandii przyjście z produktem już używanym przez klienta, ale tańszym i lepszym bynajmniej nie zapewnia sukcesu i kontraktu - może poza mało sentymentalnymi wielkimi koncernami. W średnim i drobnym biznesie, zwłaszcza wśród firm z tradycjami, bo nowi imigranci kierują się w większym stopniu czystym zyskiem, ogromną rolę odgrywają relacje międzyludzkie i wzajemna lojalność. Nie jest to czysto sentymentalne: Nowa Zelandia jest małą wioską, w której co rusz się trafia na znajomych, a w obrębie jednej branży czy innej sieci powiązań biznesowych wszyscy się doskonale znają. Trudno w tym ścisku nie wpaść w świadczenie usług wzajemnych. Nawet ja, idąc na osiedlową pocztę spotykam po drugiej stronie lady naszego klienta, a poczta jest własnością jego rodziny. Wzbudzenie urazy poprzez zerwanie - nawet zgodnie ze wszystkimi regułami - kontraktu, który przecież od tylu lat funkcjonował dobrze, wpłynie na relacje z byłym kontrahentem i jego wszystkimi kumplami, którym się poskarży, a to oznacza w wielu przypadkach mniej więcej całe liczące się otoczenie, za tym zaś mogą iść wymierne, finansowe straty.

Widziałam, jak to działa w praktyce: ktoś od nas (firmy) wziął kasę, która mu się nie należała i nie zamierzał oddać. Nastąpiła godzina telefonów do wszystkich, z którymi jest on powiązany, łącznie z firmą, której jest franczyzobiorcą i facet przyszedł oddać i prosić o przebaczenie. Był to imigrant, który jeszcze nie wiedział, jak działa system.

Krótko mówiąc, wepchnięcie się w Nowej Zelandii na rynek B2B (firma sprzedaje firmie) z produktem, który już istnieje i wykrojenie dla siebie kawałka tego rynku jest bardzo trudne, nawet, jeśli produkt jest lepszy od tego, co jest. Łatwiejsze jest wejście z czymś nowym, czego można używać w dodatku do wszystkich istniejących umów. Nie dotyczy to rynku B2C (firma sprzedaje konsumentom), bo prywatne osoby mające coś wybrać w sklepie nie przejmują się lojalnością wobec danej firmy czy marki bardziej niż gdzie indziej na świecie.

Adminowi życzymy powodzenia (mimo że ustawił poziom zabezpieczeń w sposób uniemożliwiający mi posiadanie samodzielnie wybranej tapety na pulpicie).

przeżycia meteorologiczne

Friday, July 25th, 2008

zmęczenie poremontowe i powolne gotowanie

Monday, July 21st, 2008

te reo

Wednesday, July 16th, 2008

o wrzucaniu ważnych dokumentów w czeluście

Monday, July 14th, 2008

raport o kocie

Friday, July 11th, 2008

tęsknię za knajpami Ojczyzny…

Wednesday, July 9th, 2008

remont…

Tuesday, July 8th, 2008

do czego nie jest potrzebny notariusz

Thursday, July 3rd, 2008

Waiheke cd.

Thursday, July 3rd, 2008