Archive for July, 2009

tam, gdzie się handluje wszystkim używanym (z ciałem włącznie)

Friday, July 31st, 2009

Ostatnio przespacerowałam się już wspominaną, sławną ulicą o grzmiącej nazwie Karangahape, nazwa, trudu wymówienia której większość miejscowych unika (mówi się: K-road, ulica na literę “K”). Jest to siedlisko prostytutek, mniejszości seksualnych, artystów, handlarzy starociami i innej alternatywy. Wiem, że się powtarzam i już o tym miejscu pisałam, ale wciąż mnie fascynuje i budzi chęć opowiadania o nim.

Niedaleko skrzyżowania z Queen Street znajduje się znany sklep z używanymi ubraniami - “The Paper Bag Princess”. Na ścianach jest rozrysowana historia księżniczki ubranej w papierową torbę, z morałem, którego łatwo się domyślić - nie szata zdobi człowieka (wszystkie obrazki można zobaczyć w powiększeniu klikając na nie).

Sklep nie jest zwyczajnym ciuchlandem z odrzutami; dobiera towar dość starannie, specjalizując się w używanych ubraniach dobrych marek i w retro, czyli wygrzebanych skądś jakimś cudem ubraniach z lat 70-tych, a nawet 60-tych, w tym sukniach sylwestrowych i strojach estradowych. Lubię tam chodzić jak do muzeum, pooglądać mnogość stylów, tkanin i historię mody. Sklep nie jest tani jak na branżę rzeczy używanych - ceny wahają się między 15 a 50 dolarów, kwoty, za które można kupić nowe, wprawdzie wyprodukowane w Chinach, ale całkiem przyzwoite kawałki garderoby. Wbrew wspomnianej historyjce na ścianie, mającej dowartościować dziecko, któremu matka kupuje używane ubrania, nie jest to sklep dla najbiedniejszych, a raczej dla miłośników retro, artystów szukających rzeczy do przeróbki czy ludzi, którzy z motywów ekologicznych i antymaterialistycznych ślubowali nie kupować nowych ubrań; do ubierania się w op-shopach (taka jest miejscowa nazwa) z dumą przyznaje się sporo lokalnie znanych osób z branży artystycznej czy z kręgów aktywistów społecznych.

Wchodząc trochę głębiej w K-road dociera się do miejsca, w którym zaczynają się kluby gejowskie i sex shopy. Fragment ulicy jest zajęty wyłącznie przez nie, jeden za drugim. Jak w wielu miejscach w centrum, parter i piętra są osobnymi światami i nad pstrokatymi, jarmarcznymi witrynami sklepów wznoszą się, odcięte zadaszeniem, stare budynki z cegły, podniszczone, ale wciąż wyglądające szacownie - w każdym razie jak na Nową Zelandię.

Sklep z demobilem obsługuje fanów Kałasznikowa i Mao, a poza tym fetyszystów mundurów i turystów pieszych szukających dobrego a taniego sprzętu - rzeczy typu śpiwory czy plecaki produkowane na potrzeby armii są dobrej jakości i kilka razy tańsze niż markowe.

Wracając do rzeczy używanych, na K-road sprzedaje się nie tylko ubrania. Jeden sklep z nabożeństwem wystawił stare gary - niektóre z nich, prawie identyczne, pamiętam z Polski z kuchni babci.

Podobnie jak zabytkowe ubrania, są to rzeczy cenne, czasem bardzo cenne.

Na powyższym obrazku telewizor marki Vidmatic kosztuje 495 dolarów. Możliwe, że właściciele sklepu po prostu nie chcą tego artefaktu sprzedawać i rozstaną się z nim tylko za odpowiednią rekompensatą za straty emocjonalne, ale przegląd aukcji internetowych wskazuje, że w Nowej Zelandii jest zaskakująco wiele osób gotowych zapłacić dość wysokie ceny za zwyczajne (nie te z najwyższej półki), działające przedmioty sprzed 50 czy 60 lat, od lamp po telefony z bakelitu. Zajrzałam właśnie na Trademe i łatwo było znaleźć przykład.

To stare radio, które wystawiono z ceną 60 dolarów, osiągnęło już w licytacji cenę 270 dolarów, a aukcja potrwa jeszcze kilka dni. Jeśli ktoś lecąc do Nowej Zelandii ma wolne miejsce i wolne kilogramy w bagażu (co się rzadko zdarza - i dlatego te przedmioty są tu na miejscu tak rzadkie), niech zajrzy do starszych krewnych z małej miejscowości lub innego miejsca, gdzie takie starocie mogły się zachować, przywiezie i wystawi na aukcji - nie tylko coś zarobi, ale sprawi autentyczną radość komuś ze społeczności wielbicieli retro.

papuga i inne słowa na “p”

Wednesday, July 29th, 2009

dobrowolne podatki

Thursday, July 23rd, 2009

smoki: oznaczone kolorami dla twojej wygody

Thursday, July 23rd, 2009

przypadkowa opera i terroryści

Thursday, July 9th, 2009

recesja uderzyła w imigrantów “tymczasowych”

Monday, July 6th, 2009

dziewiąty krąg piekła ma swój moment w mediach

Monday, July 6th, 2009

nagi pilot i niedoceniona waga rugby

Wednesday, July 1st, 2009