rząd może użyć siły wtedy i tylko wtedy, gdy…
Thursday, July 29th, 2010Libertarianizm ma się na tutejszym uniwerku dobrze - na wykładzie z przedmiotu pt. “Wolność, prawa i sprawiedliwość” wykładowca wyżył się w sposób zaangażowany na płacy minimalnej i nakazie zapinania pasów bezpieczeństwa w samochodzie jako przykładach tego, czego by nie pochwalał J.S. Mill, którego rozprawę “O wolności” przerabiamy.
Mill wsławił się napisaniem, że rząd (lub społeczeństwo, czy większość) ma prawo ingerować w wolność jednostki tylko i wyłącznie w samoobronie, czyli dla zapobieżenia wyrządzenia przez tę jednostkę krzywdy innej jednostce (nie: sobie samemu).
Ja się z tym zgadzam, ale problemem zawsze była dla mnie granica między wyrządzaniem krzywdy sobie a innym - nikt nie żyje poza społeczeństwem i ono w jakimś stopniu ponosi koszty wyborów jednostki, albo przez finansowaną z podatków różnego rodzaju pomoc, od służby zdrowia po zasiłki, albo przez skutki uboczne, które mogą dotknąć wszystkich, na przykład choroby zakaźne wynikające z brudu mają tendencje się rozłazić po całym świecie, a brak perspektyw spowodowany brakiem podstawowego wykształcenia jest skorelowany z przestępczością. W takich przypadkach w grę wchodzi rachunek ekonomiczny - dać coś czy zmusić do czegoś prewencyjnie, wcześniej, bywa taniej niż radzić sobie później ze skutkami pełnego pozwolenia na własne wybory tym, którzy okolicznościami (np. wychowanie w getcie) są popychani w stronę wyborów szkodzących im i potem społeczeństwu. Większość tych “dobroczynnych” przymusów czy datków państw jest zresztą motywowana właśnie rachunkiem ekonomicznym - albo państwa, albo grupy lobbistycznej na tyle silnej, że przepchnęła swoje postulaty. (Na przykład bogate państwa pomagają Afryce m.in. dlatego, że mają nadzieję na zmniejszenie się napływu zdesperowanych nielegalnych imigrantów, jeśli sytuacja się tam poprawi.)
Milla, mimo występujących gdzieniegdzie niespójności, czyta się dość przyjemnie (po przyzwyczajeniu się do tych wielokrotnie złożonych zdań na pół strony i niespiesznego tempa) i tym, którzy nie zapoznali się jeszcze z tym ważnym w zachodniej myśli tekstem, polecam.