niezwykle obca kultura
A. zwrócił moją uwagę na miejscami kuriozalną pracę nt. uchodźców w Polsce (Refugees in Poland: Selected issues in research, w formacie .pdf).
Najbardziej zaskoczyło mnie ostatnie zdanie: “Czy jednostki ze znacząco (substantially) innych kultur mogą zintegrować się z polskim społeczeństwem, a jeśli tak, w jakim zakresie jest to możliwe?” (pogrubienia moje). Pytanie to nie brzmiało retorycznie, całość artykułu sugerowała wręcz odpowiedź negatywną.
“Znacząco inne kultury” to Czeczeńcy oraz mieszkańcy innych krajów byłego ZSRR, którzy stanowią olbrzymią większość aplikujących o status uchodźcy w Polsce (ponad 90%, wedle danych z cytowanej pracy). Wspólne bycie przez kilkadziesiąt lat w obozie państw komunistycznych ani trochę nie zasypało tej przepaści kulturowej, widocznie większej niż polsko-japońska czy polsko-egipska (w tych przypadkach istnieją znane mi, wprawdzie jednostkowe, dowody na możliwość integracji).
Było tam jeszcze wiele zabawnych rzeczy, na przykład “ponad dwie trzecie (69%) badanych uchodźców nie było zainteresowanych zaznajomieniem się z polską kulturą i tradycjami i nie uczestniczyło w tego rodzaju wydarzeniach. Jednocześnie 74% wyraziło zainteresowanie nauką polskiego. W rzeczywistości ich wiedza była ograniczona do kilku podstawowych wyrażeń” (co pewnie było jedną z przyczyn, dla których odczuwali potrzebę nauki). Uchodźcy zachowują się sensownie: nauka języka interesuje ich znacznie bardziej niż polskie potrawy wigilijne i Śmigus-Dyngus. W innym miejscu autorka podaje wyniki ankiet, ale stwierdza, że podejrzewa, że ankietowani kłamali, czego się jednak niestety nie da naukowo udowodnić.
Przeczytałam w ostatnim czasie kilkanaście opracowań dotyczących uchodźców (głównie w NZ i USA) i nad samą “w ogóle możliwością” integracji nikt już się dawno nie zastanawia. Jeśli w Polsce zastanawianiem się nad tym zajmuje się Uniwersytet Jagielloński, to przepaść kulturowa (nie polsko-czeczeńska) jest większa, niż myślałam.
January 29th, 2010 at 9:57 pm
Miejsce w ktorym autorka sugerowala ze ankietowani klamali dotyczy dalszych planow immigrantow. Oficjalnie wiekszosc deklaruje ze Polska jest dla nich krajem docelowym ale, nieoficjalnie, mozna podejrzewac ze tak naprawde wiekszosc nie chce osiasc w Polsce tylko ruszyc do bogatszych krajow Zachodu. Taka sytuacja wydaje mi sie, na podstawie mojego doswiadczenia zyciowego, wielce prawdopodobna. To czy tego typu komentarze powinny sie znalezc w rozprawie o naukowych ambicjach jest inna rzecza ale uwazam za obserwacja nie jest bezzasadna. Szukajac analogii na NZkiej scenie imigracyjnej - ilu imigrantow z Azji przyznaloby sie jakiejs oficjalnie wygladajacej panience w okularach ze tak naprawde potrzebuja NZkiego paszportu zeby prysnac do Australii? Pewnie niewielu, ale po uzyskaniu obywatelstwa w kraju Dlugiej Bialej Chmury wiekszosc pakuje walizki! Oczywiscie to ze wiekszosci ‘uchodzcow’ w Polsce nie interesuja miejscowe obyczaje a ponad jednej czwartej nawet nauka jezyka potwierdza poprzednia obserwacje. Szczerze mowiac wcale im sie nie dziwie - po co ktos o zdrowych zmyslach mialby zostac jako obcokrajowiec w Polsce gdyby mial szanse przeniesc sie do Szwajcarii? Gdybym ja mial zaczynac zycie od nowa to wybralbym Szwajcarie a nie Czeczenie! Ale gdyby sytuacja polityczna byla taka ze droga do Szwajcarii prowadzilaby przez oboz uchodzcow w Czeczenii (tak jak w latach 80tych “do Australii przez Austrie’) to moze bym sie przemeczyl. Jakby ktos mnie spytal czy chce zostac w Czeczenii to mowilbym ze oczywiscie, jak najbardziej, to moje marzenie. A potem paszport i - chyc!
January 30th, 2010 at 7:11 am
Chodzi właśnie o to, że w pracy naukowej nie można opierać się na swoich podejrzeniach czy nawet powszechnym przekonaniu. Weryfikacji chęci pozostania dokonuje się zwykle poprzez sprawdzenie, ile procent tych, którym udzielono prawa pobytu, pozostaje w Polsce np. po pięciu latach. Dla mnie zresztą odsetek chcących uczyć się polskiego był nadzwyczaj wysoki.
Dziwne to było, bo prace o uchodźcach piszą zwykle ludzie życzliwi uchodźcom - czytając ostatnio ileś tych prac nie udało się nie dostrzec tej stronniczości, choć większość autorów starała się zachować profesjonalizm. Ta praca to jedyna znaleziona przeze mnie pisana z pozycji wyraźnej niechęci do uchodźców i kwestionująca samą możliwość integracji.
January 30th, 2010 at 12:25 pm
Immona: jasne, w socjologicznej rozprawie ktora podsumowuje wyniki badan statystycznych nie ma miejsca na spekulacje. Zgadzam sie z tym - sprawa zamknieta.
Teraz inne pytanie. Na podstawie Twojego i A. doswiadczenia zyciowego, ogolnej wiedzy o swiecie i ludziach, osobistych kontaktow z ludzmi roznych nacji itd - czy uwazacie za prawdopodobne ze 79% ‘uchodzcow’ przebywajacych w Polsce rzeczywiscie chce sie w Polsce osiedlic na stale? Jezeli nie to czy Waszym zdaniem prawdziwy odsetek jest wiekszy czy mniejszy? Czy uwazacie ze czesc ‘uchodzcow’ deklaruje ze chce osiedlic sie w Polsce tylko po to zeby prezentowac sie bardziej wiarygodnie wobec wladz imigracyjnych?
Czekanie 5 lat i liczenie kto z ‘uchodzcow’ jest jeszcze w kraju to tak jak sprawdzanie prawdziwosci banknotow na podstawie analizy popiolu. Decyzje co do polityki imigracyjnej trzeba podejmowac na biezaco, na podstawie dostepnych informacji i rozsadnych przewidywan. Tyle ze agencje rzadowe powinny sie opierac w decyzjach na raportach przygotowanych na ich zlecenie a nie ogolnych rozprawach socjologicznych. Raporty moga zawierac domysly i spekulacje jezeli o to prosil zleceniodawca.
January 30th, 2010 at 4:01 pm
Woowoo: Nie mówimy o polityce imigracyjnej, tylko uchodźcach - można ich od biedy zaliczyć do polityki imigracyjnej (nawiasem mówiąc o posiadaniu takowej przez Polskę nic mi nie wiadomo), ale jest to przypadek szczególny. Celem przyjmowania uchodźców nie jest zdobycie sobie nowych obywateli spełniających jakieś warunki, tylko pomoc humanitarna ludziom, którzy autentycznie (co należy sprawdzać) musieli uciec z domu. Pragnienie mieszkania gdzie indziej, a nie w Polsce nie powinno więc być im poczytywane za złe - nie zgłosili się przecież w odpowiedzi na ogłoszenie rekrutujące potencjalnych nowych rezydentów czy obywateli państwa chcącego zwiększyć swoje zaludnienie. Ale praca naukowa powinna opierać się wyłącznie na twardych danych - jeśli to, ilu zostaje po pięciu latach nie jest dobrym miernikiem, to niech wymyślą inny, lepszy miernik albo o tym nie wspomninają, zamiast snuć przypuszczenia.
Mnie zadziwiło tylko tamto zastanawianie się, czy integracja jest możliwa - w czasach, kiedy w Chinach można znaleźć niejednego schińszczonego Amerykanina, który tam osiadł wskutek małżeństwa, gdy w NZ można znaleźć np. Hindusów absolutnie kiwuskich w akcencie i całym stylu bycia i tak dalej, wydawałoby się, że możliwość zintegrowania kogokolwiek z jakimkolwiek społeczeństwem istnieje (czy się zrealizuje w danym przypadku w praktyce, to inna kwestia).
January 30th, 2010 at 9:46 pm
Immona: rozumiem co Cie zadziwilo w tej calej historii jezeli chodzi o mozliwosc integracji w obcym kraju. Masz racje, z perspektywy zachodnich demokracji ten caly raport to o kant d**y rozbic. Nie mozna tak pisac o ‘uchodzcach’ ktorzy desperacko uciekaja ze swojej ojczyzny w ktorej sa uciskani by osiasc w pierwszym kraju ktory zaoferuje im goscine. Zgadzam sie. Howk. Jawohl. Kia ora.
Teraz inne pytanie. Czy na podstawie Twojego i A. doswiadczenia zyciowego…. to co deklaruja ‘uchodzcy’ w Polsce jest wiarygodne? Tylko tyle.
February 2nd, 2010 at 7:36 am
Woowoo: Nie jest wiarygodne - co nie zmienia tego, że napisanie tego w pracy naukowej bez jakichkolwiek twardych dowodów jest dla mnie karygodne.